Kilka tygodni temu miała miejsce premiera nowej książki Jespera Juula „Zamiast wychowania”. Książka jest zapisem rozmowy, którą przeprowadziła z Juulem Ingeborg Szöllösi. Od jakiegoś czasu właśnie ten typ książek idealnie trafia w moje potrzeby. Bardzo często jest bowiem tak, że kiedy czytam jakąś pozycję, czuję niedosyt, wrażenie, że chciałabym o coś zapytać, coś jeszcze pogłębić. Publikacje w formie wywiadu-rzeki dają mi też poczucie kontaktu z autorami. To już nie tylko teorie i konkrety, ale dialogi, pytania, odpowiedzi, jednym słowem namiastka relacji.

O relacjach właśnie jest wspomniana już pozycja „Zamiast wychowania”. Przyznam, że kiedy dowiedziałam się o premierze, targały mną mieszane uczucia. Z jednej strony była ciekawość i duża bliskość wobec tego, o czym pisze Juul, a z drugiej obawa, czy może powiedzieć coś, o czym nie mówił we wcześniejszych pozycjach. Okazało się jednak, że może, a nawet jeśli wraca do swoich innych myśli, robi to w taki sposób, że pomaga w ich uporządkowaniu. Uporządkowanie, przypomnienie, złożenie w całość, ale też refleksja, zatrzymanie, chwila na przemyślenia – to zwroty, które najlepiej oddają to, co przychodzi mi do głowy, kiedy myślę o tej książce. Część znanych już treści uporządkowałam, a część tych nowych właśnie się we mnie buduje i układa po swojemu. I właśnie z tych dwóch perspektyw chciałabym napisać tę recenzję.

Uporządkowanie, czyli o tym, co już było

Nie da się ukryć, że w książce „Zamiast wychowania” pojawia się kilka wątków, o których Juul pisał w swoich wcześniejszych pozycjach. Nie czynię jednak z tego zarzutu, bo raz, że widzę w tym spójność, dwa, że jego odbiorcami nie są wyłącznie „wierni czytelnicy”. Jest więc dużo treści o odpowiedzialności, o granicach i potrzebach. Jest też część o mówieniu „nie” i poczuciu własnej wartości. To wszystko już było i…dobrze. Inaczej bowiem czyta się o tym, kiedy tekst ma zbitą treść, a inaczej, kiedy Juul opowiada o tym w trakcie rozmowy. Konteksty bywają bowiem różne, punkty odniesienia i odbiorcy też, dlatego pisanie o tych samych aspektach relacji z dziećmi z pewnością ma sens. To, czego jednak chwilami mi brakowało, to nowe przykłady. Nowe, czyli nie ten o piłkarzu i jego poczuciu własnej wartości, ani nie ten o stawianiu granic i odmawianiu fast foodów. Przypuszczam, że przemawia za nimi ich obrazowość, ale momentami po prostu chciałoby się czegoś nowego.

Przeczytałam niemal wszystkie książki Juula i dzięki temu treści z tej nowej mogłam odnieść do tego, co już mi znane. Wyszłam z tego doświadczenia z poczuciem nadania pewnego porządku i odświeżenia niektórych myśli. Część z nich zapracowała teraz we mnie zupełnie inaczej niż kiedy zaczynałam swoją przygodę z macierzyństwem. Jeszcze inny wydźwięk znalazły te, które mogłam odnieść do swojej wznowionej aktywności zawodowej, zarówno w kontekście pracy z rodzicami, jak i bezpośrednio z dziećmi. Wszystko ułożyło się w pewną całość.

Budowanie, czyli o tym, co nowe

Nie pamiętam czy już czytałam o tym w innych książkach Juula, czy po prostu nie zwróciłam na to uwagi, ale w tej pozycji pojawiły się treści, które wzięłam dla siebie jako zupełnie nowe. Kilka z nich wynotowałam do zeszytu z cytatami, przy kilku zrobiłam dłuższą przerwę, a z kilkoma musiałam zatrzymać się na dłużej, żeby je zrozumieć albo przyjąć jako „moje” albo zupełnie od „mojego” dalekie. Część z nich dotyczy osobistych doświadczeń Jespera Juula, a część relacji, jaką każdego dnia buduję z moim dzieckiem i tymi dziećmi, które spotykam na zawodowej drodze.

Dla moich rodzicielskich doświadczeń takim „tu i teraz” są podejmowane przez Juula kwestie odpowiedzialności. Tej mojej, ale też tej mojego dziecka. Pewnie duży w tym udział wieku mojej córki i momentu, w jakim znajduje się nasza relacja. Relacja, w której „nie” i „ja” są na porządku dziennym, a moje refleksje z czytania Juula z niemowlakiem u boku, stykają się tymi, które mam teraz. Zresztą o tym stykaniu się on także wspomina. O tych oczekiwaniach, mniejszej afirmacji, rozbieżności i potrzebach każdej ze stron. I choćby dlatego bardzo cieszy mnie publikacja, w której dawne treści odkrywam na nowo, bo przecież moja dzisiejsza relacja z dzieckiem ma nieco inną postać niż ta sprzed trzech lat.

Znalazłam też tu kilka myśli, które biorę dla siebie w mojej pracy zawodowej. Część z nich dotyczy pracy z dziećmi i ich rodzicami, a część tego, co bardzo powoli będę wprowadzać na mojej stronie. Po wakacjach pojawi się tutaj kilka zmian, nowych rubryk i znacznie rozbudowana zostanie oferta warsztatowa. Ale to dopiero za jakiś czas. Tymczasem te zawodowe refleksje, dobrze oddają poniższe słowa Juula:

„Nigdy nie chciałem stworzyć żadnego nurtu ani szkoły (…) Ja do dzisiaj nie reprezentuję żadnego szczególnego podejścia! Rozumiem siebie jako kogoś, kto po prostu obserwuje ludzi i im służy. Nie promuję żadnego modelu wychowawczego, który rodzice mieliby stosować. Opieram się tylko na tym, co widzę w relacjach między ludźmi (…) Gdy mamy w głowie jakiś idealny model, to realne życie umiera. To znaczy: żaden model nigdy nie dorówna prawdziwemu życiu.”

Słowa Jespera Juula

Kiedy wertuję kolejne kartki, uśmiecham się do tych cytatów, które zaznaczyłam. Mam tu bowiem cały przekrój, od jedzenia po związek z moim mężem. Miks totalny, ale tak bardzo życiowy. Ta książka też takim miksem tematycznym jest, choć trzonem jest relacja i to, jak ową relację umacniać. Wybrałam tutaj kilka z tych zaznaczonych cytatów, być może i dla Was okażą się inspirujące.

„Oczywiście zdarza się, że niektórzy ludzie zmieniają się z dnia na dzień, ale większość potrzebuje długich lat, żeby, na przykład na drodze terapii, osiągnąć pożądane zmiany. Dlatego absurdem jest wymaganie od dziecka, by natychmiast  coś zmieniło w swoim zachowaniu tylko dlatego, że rodzice sobie tego życzą”.

***

„Niestety, dorośli dysponują śmiercionośną bronią definiowania swoich dzieci: mogą określać je jako dobre lub złe, uważne lub nieuważne, posłuszne albo niegrzeczne, brudne lub czyste. Problem w tym, że im bardziej kogoś definiujesz, tym mniej miejsca zostawiasz mu na samodzielne odkrycie tego, kim jest. Jak dzieci mają odkryć siebie, jeśli są stale przez nas oceniane?”

***

„I o to chodzi: żeby dzieci od najmłodszych lat wciągać w proces zastanawiania się nad różnymi decyzjami i zadawania sobie pytań w rodzaju: Czego chcę? Na co mam ochotę? Dlaczego na coś nie mam ochoty? Czy jest jakieś kompromisowe wyjście z sytuacji? Taki sposób myślenia procentuje w dorosłym życiu.”

Mam wrażenie, że pozycja „Zamiast wychowania” może trafić w potrzeby zarówno tych, którzy jeszcze nie czytali książek Jespera Juula, jak i tych, którzy znają już choćby kilka jego publikacji. To taka dobra pozycja na „otwieranie” pewnych tematów, albo też na ich „domykanie”.

Konkurs z Wydawnictwem MiND

Jeśli chcielibyście otrzymać egzemplarz nowej książki Jespera Juula „Zamiast wychowania”, zapraszam Was do udziału w konkursie.

Co trzeba zrobić?

  • zostaw komentarz pod tym wpisem i zamieść w nim jeden cytat Jespera Juula. Niech będzie to ten, który jest dla Ciebie wyjątkowo ważny, aktualny albo bliski. Dla potrzeb konkursu nie ma wymogów, z jakiej książki będzie pochodził, ale koniecznie napisz jej tytuł, żebyśmy wszyscy mogli do niego sięgnąć, jeśli poczujemy taką potrzebę.
  • w konkursie rozpatrywane będą tylko te komentarze, które zostaną zamieszczone tutaj, pod tym wpisem na blogu. Te na Facebooku i instagramie nie będą brane pod uwagę.
  • każda osoba może zostawić tylko jeden komentarz, a w nim jeden cytat
  • konkurs trwa do niedzieli 12.06 do 23:59
  • dla wyrównania szans, wszystkie komentarze opublikuję po upływie w/w terminu
  • ogłoszenie wyników we wtorek 14.06 wieczorem na blogu (w tym wpisie)

Powodzenia!

Wyniki

Bardzo Wam dziękuję za Wasz udział w konkursie i nadesłane cytaty. Niektóre z nich są mi bliskie, z niektórymi spotkałam się pierwszy raz. Miałam dużą trudność w wyborze „tego jedynego”, ale ostatecznie zdecydowałam, że książka powędruje do Oli, która zamieściła cytat o potrzebie rozwoju. Gratuluję i czekam na maila z danymi do przesyłki na kontakt@bycblizej.pl