Czasami są takie dni, że się nie da. Nic się nie da. Zęby, obiad na podłodze, szarość za oknem i orkan w prognozie pogody. Wyjścia mam dwa: iść w to na całego albo iść w inną stronę. Narzekać lub wyluzować. Organizować lub wyzwolić. Walczyć albo odpuścić. Szybki przegląd myśli i doświadczeń podpowiada mi, którą z dróg wybrać. Odpuszczam. Świat się nie zawali. Zakładam tylko plan minimum – dziecko musi coś zjeść, dotlenić się, a ja wypić kawę. Reszta poczeka.
Zdejmuję garniturek idealnej (matki, żony,”pani domu”), którą wiem, że nigdy nie będę i wcale tego nie żałuję. Siadam na dywanie i chłonę naszą codzienność przeplataną nudą. Ulubiona maskotka Mysia pije wodę z bidonu i zajada się bułką z Lego Duplo. Jej szybki posiłek przerywa bieg do łazienki i potrzeba skorzystania z nocnika. Mysi potrzeba, nie Zosi. Dzwoni telefon. Przykro mi Mysiu, posiedzisz na tym nocniku jeszcze kilka godzin. Baba baba, pa pa! Nie ma czasu na dłuższą rozmowę. Czas na wycieczkę na Czereśniową. Zima, sanki, ziuuuu – właśnie trwa pokaz jazdy na sankach (wciąż wyobrażonej, ale wierzę, że wkrótce pierwszej, realnej). I choinka jest i Mikołaj, ktoś kupuje futro (wstyd!), ktoś inny narty. Zaraz, zaraz, Mikołaj! Bieg do kuchni, raz dwa na krzesło, jest! Czekoladowy, zapakowany, ale co tam. Już ma szalik z kokardy, to dobrze, nie zmarznie podczas spaceru po parapecie. O! Puzzle! Gdzie one były przez ostatnie dwie godziny?! Widziałaś mamo! Puzzle! 12 elementów ląduje na podłodze, owca do owcy, kot, kogut. Dobra, nuda. Piłka Nuci. Raz, dwa, trzy, cztery. Pisk i szalony pęd po domu. Sorter, klocki, butelka z wodą, kredki, kartki, zmiotka. Oooo tak! Zmiotka! Masaż, sprzątanie, masaż, czesanie lalki, masaż, mycie okna. 7 zł, a tyle radości. O! Puzzle! Ktoś tu rozsypał puzzle!
Opieram się o kanapę i patrzę. Energia, ciekawość, życie. Jaka szarość za oknem? Jaki orkan? Jakie zęby? Przed oczami sterta prania do złożenia i okna, które już czas umyć. Nuda. Na ich tle toczy się spektakl. Odkrywać, doświadczać, poznawać, zaskakiwać. Pranie poczeka. Dzisiaj odpuszczam i patrzę uważnie. Uważnie.
źródło zdjęcia: Jessica Lucia, flickr