Dziecko i pies. Temat rzeka, od przygotowania psa na wielkie zmiany, przez adaptację całej rodziny, po naukę wzajemnego szacunku dla potrzeb – i tych dziecięcych, i tych psich. U nas sprawa od początku jest jasna – Nucia jest członkiem rodziny i tak też traktujemy ją przy Zosi, normalnie. Nie będę jednak udawać, że pojawienie się dziecka nic nie zmieniło w sytuacji naszego psa. Nie wiem czy taka równowaga życia „przed” i „po” jest w ogóle możliwa, skoro dla nas samych była to wielka rewolucja. Nucia odsunęła się na bok, a może częściowo odsunęły ją nasze trudne początki i dużo stresu przez pierwsze tygodnie życia Zosi. Nie odpychaliśmy psa, nie dawaliśmy jej odczuć, że jest niepotrzebna, nic z tych rzeczy. To raczej ona sama wycofała się, z całą swoją mądrością i ufnością, dała nam i sobie czas. Teraz, po dwudziestu miesiącach we czwórkę, mogę śmiało napisać, że relacja „dziewczyn” jest niesamowita. Nawet nie wiem, jak ją opisać. Jedna tęskni za drugą, jedna do drugiej ciągnie, a jednocześnie są dni, że jedna drugiej unika jak ognia i najchętniej omija wielkim łukiem. Wspólnej egzystencji nie ułatwia fakt, że Nucia nie słyszy (za dwa miesiące skończy 15 lat!), więc sama nauczyła się już, aby zawsze kłaść się przodem do miejsca, w którym przebywa Zosia i w porę schodzić z drogi. Na każdym spacerze ciągnie nas do innych wózków, nie pozwala obcym podchodzić do Zosi, a inne psy nie mogą się do niej zbliżać nawet na kilka metrów. Zosia natomiast ma wobec Nuci niesamowite pokłady wrażliwości. Często podchodzi ją pogłaskać, przypomina nam, żeby założyć jej kaganiec przed spacerem i uzupełniać miski (najlepiej non stop). Z uporem maniaka próbuje ją dokarmiać przy stole, z czego obie niezwykle się cieszą (my mniej). Ta cała troska, którą Zosia darzy Nucię, przekłada się też na jej postawę wobec innych zwierząt. Ona doskonale wie, że zwierzęta są naszymi przyjaciółmi, nie zabawkami, przedmiotami, czy gadżetami.

Już na studiach doktoranckich interesowałam się animaloterapią (mam nawet na swoim koncie jedno wystąpienie na konferencji). Marzyłam o dogoterapii, ale jednocześnie wiedziałam, że nasz pies będzie adoptowany ze schroniska, stąd też przygotowanie go do roli terapeuty byłoby bardzo czasochłonne. Już wtedy gromadziłam najciekawsze wyniki badań naukowych nad znaczeniem relacji dziecko – pies. Potem było wystąpienie na naszym DogBlogowym pikniku, a teraz czas na prezentację na blogu. Przegląd zacznę od strony medycznej, czyli…

Brud jest dobry!

  • dziecko, które mieszka z psem lub kotem jest mniej narażone na alergię na sierść tych zwierząt w późniejszym życiu. Co ciekawe zależność ta sprawdza się tylko w przypadku, gdy zwierzę mieszka z dzieckiem pod jednym dachem, a ono jest jeszcze niemowlęciem (czyli do ukończenia 1 r.ż.). Po tym okresie kontakt ze zwierzętami prawdopodobnie nie chroni przed alergią, co może sugerować, że sam moment i okres obcowania z psem/kotem jest kluczowy. Główna autorka tych badań, profesor Ganesa Wegienka, podsumowała te badania stwierdzeniem „Brud jest dobry!” (1)
  • podobną tezę potwierdził zespół badawczy Susan Lynch, który zbierał próbki kurzu z mieszkań (z psem/bez psa), następnie podawał myszom i wystawiał je na silne alergeny pokarmowe. Jak się okazało, „psiokurzowa dieta spowodowała”, że gryzonie miały w jelitach niezwykle dużo bakterii z gatunku Lactobacillus johnsonii (są tzw. „dobre” mikroby, które można znaleźć w naszych jelitach). Autorzy badania sformułowali więc tezę wskazującą na obecność psa jako czynnika wspomagającego profilaktykę alergii za pośrednictwem układu pokarmowego i jego mikroflory (2)

Do serca przytul psa, czyli korzyści dla rozwoju emocjonalnego

  • pierwsze badania nad tym zagadnieniem pojawiły się w 1903 roku. Ich autor, W. Flower Bucke, dokonał analizy 1200 dziecięcych wypracowań. W pracach tych dzieci opisywały psy jako przyjaciół, którzy dodają otuchy i niosą pocieszenie (Kulisiewicz, 2007)
  • za ojca animaloterapii uważa się Levinsona, który już w latach 60. zwrócił uwagę na fakt, iż obcowanie ze zwierzęciem jest swego rodzaju czynnikiem katalizującym dla budowania więzi z ludźmi i empatii, a także stanowi bezwarunkową relację dająca poczucie bezpieczeństwa. Levinson (1997) prowadził badania wśród dzieci z autyzmem, a wysunięte przez niego wnioski zapoczątkowały nową metodę pracy z dziećmi określaną mianem terapii z udziałem zwierząt
  • badania, które przeprowadzono w Chorwacji (3), w grupie ponad 800 dzieci w wieku szkolnym, dotyczyły związku między posiadaniem psa/kota/innego zwierzęcia, a rozwojem cech społeczno-emocjonalnych takich jak empatia, orientacja prospołeczna, samotność, lęk społeczny i spostrzeganie klimatu rodzinnego (ważną zmienną było tu nie tylko samo posiadanie zwierzęcia, ale też siła przywiązania do niego). W oparciu o wyniki stwierdzono, że dzieci wychowujące się z psami mają wyższy poziom empatii i orientacji prospołecznej niż te wychowujące się bez psów. Jednocześnie związek ten zachodzi tylko u tych dzieci, które są mocno związane ze swoim psem. Co ciekawe, te mocno związane z psem dzieci, lepiej oceniały klimat emocjonalny panujący w ich rodzinie, niż te, które miały psa, ale ich relacja nie była zbyt bliska
  • naukowcy zajmujący się badaniem i opisem wpływu zwierząt na rozwój dzieci, wskazują na liczne korzyści obcowania z psami. U młodszych dzieci podkreśla się znaczenie bliskiej relacji z psem dla rozwoju osobowości, szczególnie empatii, poczucia własnej skuteczności i kompetencji („daję psu pić, jestem zwycięzcą!”). U dzieci w wieku szkolnym zwraca się uwagę na korzyści m.in. w budowaniu samooceny, ale również w doskonaleniu typowych szkolnych umiejętności, np. czytania (Kulisiewicz, 2009)
  • o empatii raz jeszcze, tym razem Poresky i Hendrix, którzy badali dzieci między 3 a 6 rokiem życia. Rezultaty tych badań wskazały na wyższy poziom empatii u dzieci, które wychowywały się ze zwierzętami niż tych, które nie miały psa/kota. Opisując te wyniki, autorzy podkreślali jednak, że to nie sama obecność zwierząt ma znaczenie, ale pewna wrażliwość dzieci wobec zwierząt, która koresponduje z ich nastawieniem do ludzi (4)
  • liczne badania potwierdzają tezę, że na kłopoty najlepszy jest pies. Pies jako powiernik dziecięcych problemów i tajemnic, przyjaciel, terapeuta. Pies, jako ktoś, kto nie ocenia, nie krytykuje, nie neguje i nie wyśmiewa (4)

Jest jedno ALE

Bardzo ważne ALE. Przy wszystkich zaletach wynikających z obcowania z psem, nie można zapominać o jego odrębności, potrzebach i prawach. Pies to nie zabawka, to naprawdę nie jest frazes. Pies to nie prezent, kaprys, zachcianka. To obowiązek, ale przede wszystkim żywa istota. Ma wiele do zaoferowania, ale ma też wymagania. Nasza Nucia wylądowała na ulicy w Wigilię, być może zastąpił ją „lepszy model”. Dzisiaj ona uczy empatii nasze dziecko, ale też my, każdego dnia, pokazujemy Zosi, że Nucia jest kimś, nie czymś. Rozmawiamy, tłumaczymy, ale przede wszystkim w każdym geście i czynie pokazujemy, że mieć takiego przyjaciela to naprawdę coś wielkiego.

 

źródło zdjęcia: flickr, Christian Collins

Bibliografia:

1

2

3

4

Kulisiewicz B. (2007). Witaj, piesku! Dogoterapia we wspomaganiu rozwoju dzieci o specjalnych potrzebach edukacyjnych. Kraków: Impuls

Kulisiewicz B. (2009). Dogoterapia we wspomaganiu nauki i usprawnianiu techniki czytania. Kraków: Impuls

Levinson B. M. (1997). Pet-oriented Child Psychotherapy. Springfield, Illinois