baner(3)
DLA DZIECI

Recenzja serii „Poznaję świat” + konkurs o emocjach

wpis

Być może zwróciliście uwagę na to, że bardzo rzadko piszę o produktach dla dzieci. Dzieje się tak z dwóch powodów. Pierwszy jest taki, że nie jestem i nigdy nie byłam gadżeciarą. Moje dziecko wyssało to chyba z mlekiem mamy, bo jego ulubioną zabawką jest ręcznik papierowy, którego części na co dzień służą jako naleśniki, kołdry dla figurek z Lego, plastry na moje plecy itd. itd. Drugi powód jest związany bezpośrednio z blogiem i daną sobie obietnicą, że będę na nim prezentować tylko to, co sama bym kupiła. Pewnie dlatego odrzuciłam 99% propozycji reklamowych, ale czuję się z tym naprawdę ok wobec siebie i Czytelników. Jeśli więc prześledzicie podobne wpisy, zauważycie, że polecałam do tej pory wyłącznie książki.

Tym razem postanowiłam zrobić jednak wyjątek, a to za sprawą Wydawnictwa Edgard, które zaproponowało mi współpracę opartą o recenzję zestawów z serii „Poznaję świat” (inne zestawy, również dla starszych dzieci, znajdziecie na stronie KapitanNauka.pl). Kiedy rzuciłam okiem na opis tych zestawów, moją uwagę zwróciły karty o emocjach. Myślę, że nie jest to zaskoczeniem, gdyż mam taki a nie inny zawód i prowadzę taką, a nie inną stronę. Zanim jednak przejdę do recenzji tego zestawu, kilka słów o serii w ogóle.

wpis

Seria „Poznaję świat” została stworzona z myślą o najmłodszych dzieciach, tych powyżej pierwszego roku życia. Dzieciach, które są głodne wiedzy, wszędzie chcą zajrzeć, na wszystko pokazują palcem i proszą o nazywanie, opisywanie i tłumaczenie im świata. Każdy kto ma albo miał w domu takie dziecko, doskonale zna wartość długich godzin spędzanych na nazywaniu przedmiotów w realu albo na obrazkach. Pies, kot, słońce, niebo, dom i tak bez końca. Oprócz nazywania obrazków w książkach albo przedmiotów w naszym otoczeniu, możemy korzystać z tzw. gotowców. Na rynku jest tego naprawdę dużo. Można wybierać, przebierać, podejmować decyzje, a potem albo się nimi cieszyć albo wzdychać z rozczarowania. Ja wzdycham rzadko, bo jeśli już coś kupuję to kryteria muszą być trzy:

– wartość dla dziecka, nie tylko dla mnie (to naprawdę duże wyzwanie, bo mam poczucie, że obecnie większość zabawek jest albo po to, żeby rodzica zamęczyć dźwiękiem, błyskiem itd., albo po to, żeby ów rodzic miał co wrzucić na instagram i ładnie wpasować w stylizowany, zawsze uporządkowany pokój dziecka). Wartość ta to nie tylko jakaś wielka funkcja edukacyjna, ale przede wszystkim przyjemność z zabawy, chęć do ponownego korzystania z danej zabawki i jej nieograniczone możliwości, które dotyczą bycia raczej inspiracją dla dziecka, wędką po wiedzę, a nie rybą.

– możliwość wykorzystania nie tylko w domu, ale (kiedy jest taka potrzeba) również w mojej pracy

– dobra cena

Zanim opiszę moje wrażenia z naszych zabaw z kartami z poszczególnych zestawów, kilka słów o serii „Poznaję świat” jako całości. O tym, jakie funkcje może rozwijać i spełniać, przeczytacie na stronie producenta i w książeczkach załączonych do każdego zestawu (my mamy zestawy Emocje, Zawody, KoloryDźwięki). Ja natomiast chciałabym napisać o kilku zaletach, które są ważne w praktyce (zarówno tej domowej jak i zawodowej). Po pierwsze realistyczne zdjęcia – dla mnie to ogromny plus, bo lubię zabawy na konkretach, tych zbliżonych do naszej rzeczywistości. Po drugie rozmiar zestawów i ich poręczność – docenią to nie tylko rodzice, którzy mogą zabierać te karty w podróż, do lekarza, na spotkania ze znajomymi, ale również specjaliści pracujący z dziećmi. Każdy kto zajmuje się szeroko rozumianą terapią dzieci, doskonale zna ciężar pomocy przewożonych z jednego miejsca pracy do drugiego. Karty z serii „Poznaję świat” są małe i poręczne, zapakowane w pudełka niewielkich rozmiarów i wagi, co z pewnością doceni każdy kręgosłup. Po trzecie – miejsce na kartach jest bardzo dobrze wykorzystane, nie ma tu oszustwa typu krem w szklanym słoiczku z podwójnym dnem 😉 W każdym zestawie wykorzystano obie strony kart, a dodatkowo dołączono książeczkę z propozycjami zabaw i opisem ich znaczenia dla rozwoju dziecka.

Emocje

emocje

To zestaw, do którego zdecydowanie mi najbliżej. Raz z racji zawodu, dwa z niewielkiej dostępności tego typu pomocy. Owszem, na rynku są podobne zestawy, przy odrobinie zaangażowania można zrobić taki w domu, ale ja do tej pory nie spotkałam tego idealnego. Zestaw Emocje do tego ideału ma naprawdę blisko. Zacznę od zalet – po pierwsze zdjęcia, a nie obrazki. Emocje nie są więc pieska, kotka albo narysowanej lalki, ale ludzkie. Pokazując dziecku kartę z danym uczuciem, pokazujemy więc konkret, osobę, której mimika i gesty wskazują na daną emocję. Bardzo podoba mi się sposób odzwierciedlenia większości z nich, chociaż mam problem ze zawstydzeniem i rozczarowaniem, które w mojej ocenie można było zobrazować inaczej. Nie zmienia to jednak faktu, że wykorzystanie fotografii pozwala nam na pracę z bardzo realną pomocą, a to niewątpliwa zaleta.

Używam słowa „praca” chociaż w odniesieniu do emocji wydaje mi się ono niezbyt trafne. Zabawa może wspierać rozwój emocjonalny dziecka, a karty mogą być do tego doskonałym dodatkiem. Nie napiszę jednak nic więcej, bo jeszcze do tego wrócę, ale na samym końcu wpisu.

Zawody

zawody

Moje ulubione i chyba Zosi też. Po pierwsze dlatego, że na kartach znowu są ludzie. Strażak to strażak, kwiaciarka to kwiaciarka, muzyk to muzyk itd. itd. Każda postać wzbogacona jest o strój i atrybuty właściwe dla danego zawodu. My wykorzystujemy ten zestaw do kilku, jeśli nie kilkunastu zabaw. Szukamy podobnych zawodów w książkach, przypisujemy im konkretne przedmioty, próbujemy dopasować ludziki albo robimy sobie rozmaite zagadki.

zawody2

Dzięki tym kartom nasza córka od kilku dni z zapałem trenuje balet i twierdzi, że będzie tancerką, co pozwala nam przypuszczać, że aktualnie porzuciła marzenie o karierze strażaka.

Dźwięki

dzwięki

Zosia jest trochę „za stara” na ten zestaw, ale mimo tego naprawdę dobrze się bawimy wykorzystując te karty. Myślę, że mogą być dobrą pomocą logopedyczną i trochę pod tym kątem z nich korzystamy. Karty z tego zestawu wykorzystujemy też do rozmaitych zabaw. Prym wiodą zagadki dźwiękowe albo obrazkowe z wykorzystaniem tych kart. Często bawimy się nimi przed lustrem (patrz wyżej – ćwiczenia logopedyczne) albo po prostu przy stoliku, na dywanie.

Kolory

kolory

Niby podstawowy zestaw, a jednak rozbudowany o kolory, których nie używam w codzienności z dzieckiem. Jest więc biały, czarny, czerwony itd., ale też purpurowy albo błękitny. Karty z tego zestawu mogą być pomocne przy niezliczonej ilości zabaw. Od zwykłego wskazywania, nazywania, przez rozpoznawanie kolorów, dopasowywanie elementów, po wszelkie bardziej złożone zabawy z pamięcią wzrokową w tle.

Emocje raz jeszcze

Celowo nie napisałam o tym, w jakich zabawach wykorzystujemy karty z emocjami, bo to wyzwanie dla tych z Was, którzy chcieliby takie karty dostać. Zapraszam zatem do udziału w konkursie, w którym możecie wygrać jeden z trzech zestawów kart z emocjami. Co trzeba zrobić?

Zostawcie pod tym wpisem (na blogu, nie na Facebooku) komentarz z propozycją zabawy z wykorzystaniem tych kart z emocjami. Jeden komentarz to propozycja jednej zabawy (każda osoba może zostawić tylko jeden komentarz), możecie podać wiek dzieci, dla których będzie przeznaczona, żeby po zakończeniu konkursu mogli z tego skorzystać inni Czytelnicy. Żeby wyrównać szanse, wszystkie komentarze opublikuję dopiero po zakończeniu czasu na zgłoszenia. Możecie więc komentować do niedzieli 24.01.2016r., do godziny 23:59. Pod uwagę będą brała tylko te komentarze, które umieszczone będą tu na blogu, pod tym wpisem i które zmieszczą się w czasie. Wyniki konkursu ogłoszę we wtorek 26.01.2016r.

Czekam na Wasze wpisy!:)

Wyniki

Dziękuję za wszystkie Wasze komentarze, wybór nie był łatwy, zdecydowałam jednak, że karty o emocjach otrzymają:

Kamila Papaj

Alicja K

Justyna Potomska

Zwycięzców proszę o przesłanie adresu na kontakt@bycblizej.pl. Na maile czekam do soboty 30.01, w przypadku braku kontaktu, wybiorę nowego laureata. Gratulacje 🙂

Poleć ten tekst znajomym
  • Ania

    jejku. Czy mój komentarz zniknął? 🙁

    • „Żeby wyrównać szanse, wszystkie komentarze opublikuję dopiero po zakończeniu czasu na zgłoszenia.” 🙂

  • Alicja K

    Wypróbowałabym do zabawy na koniec dnia z dzieckiem, żeby opowiadając o tym, co mu się w ciągu dnia przydarzyło mógł łatwiej nazwać/przypomnieć sobie towarzyszące mu emocje. Kiedy zostawiam synka u dziadków czy w przedszkolu chciałabym wiedzieć, czy dobrze, wesoło spędził czas. Myślę, że takie karty pomogłyby mu nazwać swoje uczucia. Często bawimy się w opowiadane historyjki powtarzając wydarzenia, które nas spotkały. Te karty były by wspaniałym uzupełnieniem takiej zabawy. Wiek dzieci – myślę, że 3+, choć to zależy od dziecka 🙂

    • Alicja drugi zestaw kart o emocjach leci do Ciebie. Prześlij proszę swój adres na kontakt@bycblizej.pl

      • Alicja K

        Ale się cieszę 🙂 Dziękujemy bardzo. Na pewno wykorzystany je bardzo dobrze, tym bardziej, że tyle wspaniałych pomysłów tu się pojawiło:)

  • Monika Zdziobek

    Małe dzieci około 3 roku – moga losować karty emocji , a następnie pokazywać samemu tą emocję , która wiadc a pozostałe zdieci lub osoba dorosła nazwać emocję lub opisać. Dziecko może równiez po wylosowaniu opowiedzie historyjkę co sie stało,że dana osoa na kartoniku pokazuję taką minę, gdzie jest co robi i dlaczego tak a nie inaczej się zavchowuje.
    Dla starszych – tzw. szkolnych- proponuje zabawe w kalambury, pokazać emocję a drużyna zgaduje.

  • Aga Sowa

    Ponieważ jestem nauczycielka w klasach 1-3, wiec odniosę się do tej grupy wiekowej. Pracując z dzieckiem zaczęłabym od „pokazania” aktualnego nastroju za pomocą kart, a następnie różnymi częściami ciała „odzwierciedlalibysmy” ten nastrój – moje nogi, ręce, głowa, kolana są radosne, smutne, itd. Przy okazji mamy trochę ruchu 🙂 Druga zabawa, to przyczepanie kart do różnych przedmiotów, których kolor, czy kształt odzwierciedlają daną emocje.

  • Dosia

    Karty emocji to byłaby wspaniała zabawa i jednocześnie terapia dla mojego 2,5 letniego synka, który ma autyzm dziecięcy. Rozpoznawanie i naśladowanie emocji to jedne z kluczowych umiejętności, których musi się nauczyć. Najlepiej przez zabawę obrazkami, bo właśnie w ten sposób Wojtuś widzi świat. Zapamiętane z obrazków miny, grymasy i mimiki ćwiczylibyśmy później wspólnie przed lustrem.

  • Joanna B.

    HEJ. Zgłasza się mama Asia i bąblozaur Mariusz. Nasz pomysł na zabawę z kartami będzie prosty: naśladowanie 🙂 Maniek ma dopiero 15 miesięcy. Rozpoznaje niektóre kształty, zwierzęta i słowa. Ale bardzo szybko uczy się naśladować czynności, np. czesanie włosów czy pokazywanie części ciała. Naśladowanie emocji może być o wiele trudniejsze, bo maluch ich jeszcze nie zrozumie, ale sytuacje z kart tj. marszczenie czoła w gniewie czy też wymachiwanie rękoma w radości może być dobrym startem. Dodatkiem do wszystkich tych zabaw w naśladowanie jest ogromne lustro. Kto spróbował robić miny, wystawiać język czy też pokazywać zęby z dzieckiem do lustra, ten wie jaka to wielka frajda 🙂

  • Asia Patyk

    Mamy karty od Kapitan Nauka z jezyka angielskiego. Wykorzystujemy je na wiele sposobów i jest przy tym super zabawa. Emocje dla dziecka czasem są trudne. Można nie tylko bawić się tymi kartami ale również używać ich do przekazania swoich uczuć poprzez obrazki. Zabawą która przychodzi mi do głowy to naśladowanie postaci z obrazków i opisywanie uczuć, które czują. By dziecko nauczyło się mówić o tym co czuje w danej chwili. Karty z pewnością wykorzystałabym by mój synek podczas złości czy krzyku wyciągnął kartę z emocją, którą czuję i powiedział dlaczego.(to raczej nie zabawa o forma komunikacji z synkiem). Mój synek jest wybuchowy a to pomogło by opowiedzieć o jego problemie czy też fascynacji:) Pracuje aktualnie w przedszkolu więc karty mogłabym wykorzystać również z dziećmi, z którymi pracuje. Wiem, że dzieciom trudno jest mówić o uczuciach, częściej jednak o tych złych i przykrych. Mój synek kończy 01.03. trzy latka.

  • Ponieważ nasza Weronika żyje od kilku tygodni przygodami Pana Kleksa i doktora Paj-Chi-Wo, mąż wymyślił dla niej zabawę. Narysował na prostokącikach z kolorowego bloku technicznego kilka postaci Pana Kleksa; na jednej Pan Kleks jest smutny, na innej wesoły, na jeszcze innej łapie motyle, jest Pan Kleks jadący na dziku i wreszcie zamyślony doktor Paj-Chi-Wo. Kładziemy takie karteczki na ziemi i losujemy. To, co się wylosuje, trzeba odegrać. W przypadku doktora Paj-Chi-Wo wyszło jakoś tak, że jest to pojedynek na miny, jak w Ferdydurke trochę. Zaczyna się właśnie od tego, że mąż gra zamyślonego i Weronika gra zamyśloną i tak się mierzą razem zamyślonymi spojrzeniami. A potem ja rzucam hasło: „Paj-Chi-Wo szaleje”, no i śmieją się jak wariaci. Pomyślałam, że karty emocje, to doskonały sposób na rozbudowanie tej zabawy. Wariantów jest mnóstwo, ale podstawowy schemat: losujemy i odgrywamy coś z naszych książek. Mamy pokaźną biblioteczkę, a ponieważ Weronika od miesiąca bardzo „aktorzy” nie będzie problemu, żeby namówić ją na odegranie wściekłej Trusi, uradowanego Bolusia czy smutnego Muminka. Córka ma niecałe 2,5 roku, ale często bawi się w zabawy dla starszych dzieci, więc myślę, że takie turnieje na miny i scenki można rozpocząć w tym wieku lub odrobinę później.

  • Gośka Budzowsk

    Witam ja kary emocje wykorzystała bym do pracy z córka która ma Zaburzenia Integracji Sensorycznej nie radzi sobie z emocjami . Uczymy się jak pracować jak postępować by łagodzić te zaburzenia Kart wykorzystała bym podczas zabawie sensorycznej gdy np Zabawa polega na wyłowieniu z kisielu kilku drobnych przedmiotów z rozłożonych kart 1 poprosiła bym by wybrała jedna lub dwie które odzwierciedlają odczucia przed zabawą 2 Kolejną kartę wybrała by podczas zabawy 3 kolejna po zabawie by sam mogła zobaczyć jakie emocje jej towarzyszą . Często podczas takich zabaw prac płacze Myślę że karty by były takim dobrym przewodnikiem do skupienia uwagi na zabawie na emocjach i na efektach pracy bo za każdym razem gdy córka znajdzie skarb jestem z niej ogromnie dumna i chciała bym by ona sam to poczuła zobaczyła na tych swoich kartach jakie postępy robi . Kary na pewno były używane tagże przy posiłkach które również skrajne emocje wywołują . Lena 3 latka

  • Justyna Potomska

    Uwielbiamy z córą (3 latka) karty obrazkowe Kapitana Nauki.
    Towarzyszą nam one od momentu, kiedy Izunia skończyła roczek („Pierwsze słowa”, „Transport”, „Owoce”, „Zwierzęta wiejskie”, „Zwierzęta dzikie”, a obecnie „Memory na 3 sposoby”). Bawią, uczą, rozwijają wyobraźnię oraz pozwalają pożytecznie i kreatywnie spędzić czas.

    Kart z emocjami jeszcze nie mamy, ale kiedy je zobaczyłam w mojej głowie momentalnie zrodziło się tysiące pomysłów, jak możemy je w ciekawy sposób wykorzystać:)
    Oto jeden z nich.
    Tytuł: „Pokaż co czujesz, gdy…”
    Przygotowanie:
    Rozkładamy wszystkie karty w taki sposób, żebyśmy je dobrze widziały.
    Wcześniej przygotowuję dla Izy pytania związane z uczuciami (mnóstwo możliwości).
    Wykonanie:
    Zadaję Izie pytania. Zawsze zaczynam od zwrotu: „pokaż co czujesz, gdy” i dalej wymyślam konkretną sytuację.
    Przykład: „co czujesz, gdy”:
    – rodzice cię chwalą,
    – ktoś sprawi ci przykrość,
    – jesteś głodny,
    – dostaniesz prezent,
    – ktoś przyłapie cię na kłamstwie,
    – boli cię brzuszek,
    – boisz się zastrzyku,

    Iza w odpowiedzi na każde pytanie, musi znaleźć kartę z odpowiednią emocją, nazwać tą emocję i określić, czy jest ona pozytywna czy negatywna, następnie odłożyć ją na odpowiednią kupkę (pozytywne/negatywne).

    Uważam, że mogłaby to być naprawdę fajna zabawa, która przyczyniłaby się do poszerzenia wiedzy mojej córy na temat ludzkich emocji – nazwanie tych emocji, sposoby ich wyrażania, okazywania, poznanie sytuacji i okoliczności, które je wywołują.

    • Justyna trzeci zestaw kart o emocjach jest Twój. Prześlij proszę adres na kontakt@bycblizej.pl

      • Justyna Potomska

        O rany, ale się cieszę:) Hurra!!! Powiem szczerze, że tak po cichutku marzyłam, że pobawię się z córeczką tymi kartami w grę, którą wymyśliłam:) Akurat przed chwilą czytałam wpis o naturalnych konsekwencjach i tak na koniec zajrzałam czy są wyniki, a tu taka niespodzianka:) Dziękuję bardzo. Lecę na maila przesłać moje dane kontaktowe. Pozdrawiam.

  • Karolina

    Witam witam,

    Zestawy są rewelacyjne od razu polecam pracuje w przedszkolu z dziećmi 3-6
    latków i również z tymi, które zostały odroczone, a obecnie
    czekam na swoje maluszka, którego mam w brzuszku 🙂

    Zestawy są rewelacyjne do rozwijania różnych obszarów: wzroku, słuch,
    zmysłu, pamięci, spostrzegawczości, koordynacji wzrokowo –
    ruchowej tak tak ruchowej również z każdym zestawem jakie
    prezentuje firma ,,Kapitan Nauka” można wymyślać takie zabawy w
    których nie trzeba siedzieć a można dodatkowo np. słuchać muzyki
    albo po prostu tańczyć i się bawić 🙂

    A ja wpadłam na
    taki pomysł (dodam, że szkoda, że można tylko jedną zabawę
    opisać:) )

    Jest to jedna zabawa
    można ją modyfikować, zmieniać w zależności od zainteresowania
    oraz predyspozycji dziecka 🙂

    Wybieramy np.
    ,,Dźwięki: – zobaczcie jak dużo dziecko w różnych sferach się
    rozwija 🙂

    Ustalmy, że nasze
    dziecko od 2 roku życia

    Siadamy z
    dzieckiem-dziećmi na dywanie, rozkładamy karty na dywanie odwrócone
    tak, że zakryty jest obrazek (wzbudza to ciekawość dziecka, uczy
    cierpliwości oraz zachęca do zabawy) następnie dziecko odwraca
    losowo wybrany obrazek nazywamy z dzieckiem obrazek,

    – naśladujemy
    odgłosy danego przedmiotu, zwierzęcia itp.,

    – dziecko wśród
    zgromadzonych przedmiotów szuka odpowiedniego np. traktor i
    dopasowuje do obrazka,

    – można z dzieckiem
    dane odgłosy wypowiadać melodycznie tworząc melodie np. do
    odgłosów krowy np. muuu muu muu muuuuuu muu muu muuuuuuuuuuuuu, waż
    syy sy syyyy sy syyyy syyy syyyyyyyyyyyyyy

    – można dziecko
    opowiadać o tym jaki ten przedmiot jest np. krowa to zwierzątko,
    daje mleko lubi zieloną trawę, wąż jest długi robi syyyy i jest
    groźny itd.,

    – można dziecku
    dane słowo podzielić na sylaby klaszcząc w swoje ręce np. – kro-
    wa – tu już mamy podział na sylaby :),

    – można szukać
    rzeczy i dopasowywać po odgłosach a nie po obrazkach jak wyżej
    (czyli zmieniamy kolejność)

    – można m- mówic o
    emocjach jaki jest wąż? – syyyyyyy – groźny (wypowiadamy
    groźno) a teraz syyy (wypowiadamy łagodnie, miło) – miły

    – można oczywiście
    jak wcześniej wspomniałam bawić się do muzyki – np. gra
    ulubiona muzyka dziecka dziecko tańczy na pauzę w muzyce dziecko
    szuka obrazka jaki mama mu powie, albo podaje obrazek i naśladuje
    odgłos, gdy zgadnie muzyka gra dalej

    …….

    Życzę dużo
    pomysłowości i miłej zabawy z dziećmi

    pozdrawiam

    Karolina Rudolf

  • Edyta

    Zabawa emocjami, mysle ze kozystalibysmy ww ten sposob, nasladujac podane emocje poprzez mimikę. Np jesli jest placz, udawalibysmy placz, jak usmiech, trzeba sie usmiechnac 🙂 i na odwrot 🙂 pokazujemy emocje – trzeba znalezc karte :)synek 20msc. Pozdrawiam

  • Zu

    Z moim prawie trzylatkiem pewnie bawiłabym się w odgrywanie emocji z wylosowanej karty i odgadywanie jej przez drugą osobę. W zależności od tego, jak nam to wychodzi, myślałabym o wzbogacaniu zabawy o inne elementy, np spotkanie dwóch osób w różnych stanach emocjonalnych, co można zrobić, aby daną osobę wesprzeć, jak uczestniczyć w świecie jej uczuć, itp.

  • K

    Wiec, w pierwszej kolejnosci zabawa naśladowania emocji z obraskow przed lustrem a nastepnie to dodawanie innych czynnosci towarzysza tym emocja np smutek – placz (nie prawdziwy), radosc – smiech, i szukanie innych okreslen czy przymiotnikow opisujacych emocje i w jakich sytuacjach możemy się tak czuc. Dziecko zabralo ci zabawke i to powoduje u ciebie smutek/zlosc.

  • Kasia

    Gdybym została szczęśliwą posiadaczką kart obrazkowych z serii „Poznaję świat” Emocje wykorzystałabym je do zabawy z moim 3,5letnim synem. Dzięki nim mogłabym go jeszcze lepiej poznać i pokazać mu, że emocje towarzyszą nam codziennie i nawet jeśli są negatywne to nie jest to nic złego. Chciałabym, żeby wiedział, ze każdy ma prawo do ich wyrażania. Zabawa polegałaby na czytaniu poszczególnych kart i próbie przypomnienia sobie sytuacji w ktorej braliśmy udział i której dana emocja towarzyszyła. Na zmianę moglibyśmy losować karty, a do zabawy zaprosić także innych domowników. Dodatkową atrakcją mogłoby być losowanie kart z kilku kolorowych grup za pomocą kolorowej kostki. Następnie należałoby spróbować podzielić wylosowane karty na te z pozytywnymi i negatywnymi emocjami. Myślę, że propozycja takiej zabawy spodobałaby się mojemu synowi. Polecam innym:) Kasia

  • Kamila Papaj

    Proponuję grę w „Opowieść o emocjach”. Liczba uczestników: 2 – tyle ile jest kart ;). Wiek uczestników: 4 lata (ale jeśli Wasz trzylatek, czy dwulatek sobie poradzi, to czemu nie) – tyle lat, ile ma najstarszy uczestnik. Zasady: Uczestnicy losują po dwie karty z emocjami, potem wspólnie wybierają postać, o której będzie opowiadać historia (rodzice mogą oddać wybór w ręce dziecka, jeśli tego chce, może to być np. Edward z Czereśniowej :D). Następnie losują (wyliczają, grają bądź cokolwiek innego, co pomaga im podjąć decyzję) kto zaczyna i ta osoba rozpoczyna opowiadać historię, w której bohater doświadcza wylosowanej emocji. Potem, zgodnie z ruchem wskazówek zegara, kolejna osoba kontynuuje historię wzbogacając ją o „swoją” emocję. Jeśli chcecie przy okazji potrenować pamięć, to następna osoba może zawsze zaczynać od początku historii, jeśli nie jest to Wam bliskie albo po prostu się nie sprawdza, to idziecie dalej, mając w pamięci wcześniejsze przygody. Im bardziej odjechane historie, tym ciekawiej. Rodzice mogą fajnie wprowadzać dziecku pojęcia uczuć i potrzeb np. „Edward poczuł smutek, gdy Agnieszka sama wybrała dokąd pojadą na wakacje, bo chciał wiedzieć, że jego zdanie też jest ważne i pragnął, żeby podjęli tę decyzję wspólnie.”
    O. Tak to sobie wymyśliłam 🙂

    • Kamila, pierwszy zestaw kart leci do Ciebie. Prześlij proszę swój adres na kontakt@bycblizej.pl

      • Kamila Papaj

        Dziękuję! 🙂

  • Beata

    Witam pięknie nocna pora 😉 ale jakoś ostatnio właśnie ta jest ta moją na buszowanie i oswajanie się z nowinkami i tak to właśnie za taka nowinka i sprawą się tu znalazłam i do zabawy ostatnim rzutem na taśmę się zgłaszam z naszą propozycją zabawy z nauką powiązaną ano nie będę ukrywała że z tymi wspaniałymi Kartami Kapitana Nauki jestem zapoznana i wręcz zakochana , nawet miałam kupić ostatnio resztę bo ja z tych co nigdy nie wiem które wybrać jak wybór jest więc kupuje w pakiecie , oczywiście jeśli wiem ze to jest to TO ,a wiem że z Kapitanem Nauka nigdy nie jest nudno , karty są super i wytrzymałe i do rączek wszędobylskich małych doskonałe – Iwo uwielbia ,mamy te – ‚Pierwsze słowa ” polecam wszystkim zawsze , syncio radzi sobie wyśmienicie z nimi i co dziennie po kilka razy po nie sięga , czas na kolejne wesołe zabawy z nauka i tu właśnie stawiamy zwarci i gotowi a nasza propozycja to – powiem tak , jak na kobitkę przystało uwielbiamy korzystać z lustra i z synkiem często stoimy przed lustrem robiąc minki wesołe i oczywiście te mniej a nawet te straszne , uczymy się i dobrze przy tym bawimy no a nawet często ( kupiłam farbki do malowania buzi ) coś tam sobie malniemy i ojjj śmiechu co niemiara no nie wspomnę o tym że potem mama ma troszkę roboty z wycieraniem lustra bo całusom nie ma końca i tu te karty były by super pomocą i właśnie kontynuacją tego co zaczęliśmy z synkiem , Iwo ma prawie dwa latka bo 27 , lada dzień właśnie będzie ten szczęśliwy dzień i 100 lat będziemy mu śpiewać i szlifować minki szczęścia i uniesienia uwielbienia , radości i spełnienia ojj jak zawsze mama się rozpisuje gdy ja temat tak absorbuje ale właśnie karty Owe są doskonałe i szałowe bo są na nich prawdziwe osoby z ich prawdziwymi minami i tak widzę zabawę naszą z nimi , to znowu jest kontynuacja bo już to praktykuje z tym co mam i z tym co sama dorysowałam specjalnie pod mojego małego swoim tempem rozwijającego się synka – Iwo mało mówi , jak na razie i na jego stoliczku karty są położone cały czas i tak też się ze mną syncio sprawnie komunikuje ( ze wszystkimi w domku ale mama najlepiej wie co i jak – rozumiemy się bez słów ) jak chce jeść to odpowiednią kartę mi pokazuje i jak na spacerek pora to od razu wiadomo karta odpowiednia ( nawet nie raz karty zabieramy na dworek ) też jestem fanka robienia zdjęć więc i na zdjęciach bawimy się emocjami ( szkoda że się zdjęcia nie da wkleić było by czarne na białym z odcieniami szarości ) no nie wspomnę o kąpieli o ta karta co chwilę jest w użyciu i oczywiście na moje Iwo teraz to tylko raczki i buźkę myjemy karta z emocjami – foch , grymas , minka troszkę nadymana brwi zeźlone usteczka zwężone była by odpowiednia i w temacie i tak też widzę właśnie tą naukę w zabawie z lustrem naszym na caaaałejjjj szafieeee ( to znaczy jeden panel od sufitu do podłogi ) minka i karta – nauka i śmiech po płacz i grymas owy ten buntowniczy czy ten przeczący z niechęci do zrobienia czegoś czy właśnie do czegoś zrobienia i wszystko wiadome i z odpowiednim odzwierciedleniem no nie wspomnę że to jest wspaniałym masarzem twarzy , wszystkich jej mięśni pobudzeniem nawet z języczka na wierzch wywaleniem aa powiem wam w sekrecie że właśnie takie zabawy są dla mnie zbawieniem bo od czasu ich praktykowania mama z metryczka cofa się i młodnieją , lat jej ubywa bo się ciągle śmieje a nawet gdy płacze to zwieńczeniem jest i tak śmiech bo syncio zaraz za rączkę mnie bierze i przed lustrem Iwo z mamą szaleje – naśladuje i raczkami buźkę poklepuje – z kartami było by o niebo łatwiej bo lusterko było by częściej czyste i ze sobą wszędzie zabrać się je da i na stoliku razem z naszymi Iwo do komunikacji by wspaniale służyły ha ha ha ho ho ho mmmmm wrrrrrrrrr oooooo hhhhhh to taka namiastka odgłosów jakie wydajemy kiedy minki majstrujemy 😉 <3 Mama odprawia czary mary pod wyniki fiki miki robiąc pod urodzinki swojej słodkiej kruszynki Iwo piąstki zaciska z nadzieją ze się spodobamy z naszymi wariacjami – emocjami Brygada RR słodkie buziaki śle

  • Beata

    i nasze poleciałoooo 😉 <3

  • AgaJ

    Niestety „Zwierzęta wiejskie” z tej serii to kompletne nieporozumienie! Zamiast realistycznych zdjęć, na kartonikach są rysunki, wątpliwej estetyki i niekiedy bez pomysłu. Jest np.kura, kaczka, gęś i osobno „ptak”, bliżej nieokreślony, niebieski. Ryba, żuk, żaba to już dodatki na wyrost. Dziecko czerpiące wiedzę o wiejskich zwierzętach z tych obrazków będzie miało mocno zaburzony obraz rzeczywistości.