baner(3)
JESTEŚMY BLISKO PSYCHOLOGIA DZIECKA

Nie jestem Tobą mamo, tato

6716421181_0b854706db_z

2 lata i 3 miesiące. Niemożliwe. Wczoraj wyszła z mojego brzucha, a dzisiaj wybiera plecak, z którym za kilka dni powędruje na minimontessori. Jest chodzącym dobrem, które na ścieżce mija mrówki, posyła im buziaki i robi „papa”. Jest wulkanem energii, który biega po plaży przez dwie godziny, łamiąc zasady parawaningu i robiąc ludziom „kuku” w ich grodzonych rezydencjach. Jest sobą, co podkreśla często w rozmowie – „Nie dzidziusiem, nie lalą. Jestem ja.”

W codzienności nieustannie przypomina mi, że nie jest mną, a ja nie jestem nią. To ta Juulowska integralność, te Searsowe granice i całe to wielkie, rozwojowe JA. Nie mama, nie tata, JA. Słowo „nie” wystrzela z częstotliwością karabinu i urokiem miss świata. Sama, moje, ja. Całuje mnie w czoło i zmierza w stronę windy, by kolejny raz przeżyć spacer życia. „Czyść mama” i buziak rzucony w locie. A dopiero miała 51 cm. Robię krok do tyłu i coraz częściej myślę o świecie, który na nią czeka. A ona czeka na niego. Jeśli wierzyć Bowlby’emu, że budowanie więzi jest jak zakochiwanie się, a podtrzymywanie jej to kochanie, to nasz związek zbliża się do fazy, w której zakochani znowu spotykają się ze znajomymi i łapią chwilę oddechu od ciągłego trzymania się za ręce. Oczywiście, że to dzieje się za szybko i pewnie, że chciałabym, żeby była znowu taka moja, taka mała, taka bliska. Zdarte kolana i prośba o własny pokój przypominają mi jednak, że nasz okręt płynie w inną stronę. Niezależność. Autonomia. Nie mama, nie tata. Ja.

To jest takie piękne, takie wzniosłe, takie wzruszające, prawda? Spróbuj o tym pamiętać, kiedy to „JA” ucieka Ci w supermarkecie albo rozpacza, bo chce spać na balkonie. Między jednym a drugim oddechem obiecuję sobie, że jak tylko ją dogonię w tym markecie, jak tylko przekonam do powrotu do domu itd. to wtedy poszukam źródeł. Lubię to bardzo, kręci mnie to naukowo i daje mi porządek w głowie. Tak było w przypadku wpisu o buncie dwulatka, tak jest i teraz. Zebrałam cytaty o dziecięcej drodze do autonomii, część z książek, część z sieci. Odnajduję w nich bardzo dużo siebie i dla siebie, może i dla Was będą przydatne.

Najlepsze, co można zrobić dla swojego dwuletniego dziecka, to uznać ten etap jego rozwoju za prezent, który w perspektywie półtora roku przyniesie nam więcej wolności (…) Ten okres w życiu dziecka przypomina w pewnym sensie wiek nastolatków. Daje mu pierwszą szansę zdobycia własnej przestrzeni i zbudowania bardziej aktywnego, wielostronnego związku z rodzicami – związku, który będzie się opierał na zupełnie nowej podstawie.

Jesper Juul „Nie z miłości”

***

A przecież ciągniemy usilnie i bez końca w swoją stronę, po to by się oderwać. Gdyż potrzeba stania się oddzielnym „ja” jest w nas równie natarczywa jak pragnienie, by złączyć się na zawsze. I dopóki to my, a nie matka, inicjujemy proces odłączania się, dopóki pozostaje ona w pobliżu, tak że zawsze można na niej polegać, wydaje się, że warto zaryzykować, a nawet porozkoszować się odrobiną samodzielności. Warto zejść z kolan raju i poraczkować ku odkryciu nowego świata.

Judith Viorst „To co musimy utracić”

***

Pojawienie się silnej potrzeby autonomii (bo ona jest obecna od urodzenia, choć nie tak oczywista) wiąże się też z istotną jakościową zmianą, która zachodzi w rozwoju każdego dziecka. Oto w pewnym momencie dziecko odkrywa nową strategię zaspokajania własnej potrzeby bezpieczeństwa. Próbuje doświadczać tego, że może samo budować sobie bezpieczeństwo wewnętrzne w oparciu o poczucie własnej skuteczności i wpływu na rzeczywistość, a niekoniecznie w oparciu o bliskość i zachowanie opiekuna (…) Potrzeba autonomii powoduje dodatkowo ogromny opór dzieci przed wszelkiego rodzaju manipulacją. Im bardziej chce się popchnąć dziecko w kierunku jakiegoś pożądanego działania za pomocą nagród, pochwał i różnych sztuczek, tym większe ryzyko, że dziecko nie zrobi tego, na czym dorosłemu zależy. A już szansa tego, że dziecko będzie się cieszyć tym, co robi z naruszeniem swojej autonomii, jest bliska zeru.

Agnieszka Stein „Dziecko z bliska”

***

Nasze JA rodzi się z NIE. Gdy dwulatek mówi NIE, oznacza to Nie jestem tobą, mam inne pragnienia, potrzeby, przeżywam inne uczucia.Gdy ten spontaniczny przekaz jest przez rodzica tłumiony lub ignorowany, takie dziecko, gdy dorośnie, często nie wie kim jest, gdzie są jego granice. W efekcie albo zlewa się z innymi, albo odgradza się od nich wysokim murem.

Michael Randolph

***

Jeśli zrobisz wszystko, co możesz, by wspomagać osobisty rozwój swego potomka, przygotuj się na to, że będziesz musiała radzić sobie z niepokojącymi skutkami tego rozwoju. Jeśli twoje dzieci w ogóle siebie odnajdą, to nie zadowolą się, dopóki nie odnajdą całych siebie, a to będzie obejmowało zarówno agresję i niszczycielskie elementy destrukcyjne, jak i elementy, które określamy jako miłosne. Nastąpi długa szarpanina, którą musisz przeżyć.

Donald Woods Winnicott

***

Wyjście poza swój punkt widzenia jest jednym z podstawowych warunków dobrego porozumienia z innymi ludźmi. Rodzicom potrzebna jest ta umiejętność w stopniu mistrzowskim. Wiąże się ona dla nich z umiejętnością oddzielenia swojego punktu widzenia, swoich emocji, swojej wiedzy na temat świata od tego, co widzi, czuje i wie dziecko (…) To kolejna podpowiedź, żeby zamiast gonić dzieci albo ciągnąć je do siebie, spróbować najpierw odwiedzić je w ich własnym świecie, bo często tylko tam możliwe jest spotkanie z nimi.

Agnieszka Stein „Dziecko z bliska idzie w świat”

***

Niebezpiecznie jest robić z dziecka „projekt”. Jest to równoznaczne z negacją jego indywidualności i godności. Wielu rodziców tak czyni, ponieważ zależy im na zapewnieniu mu lepszego dzieciństwa niż to, które sami mieli. To piękny cel, ale niejednokrotnie powoduje, że tracimy z oczu potrzeby, granice i cele naszego dziecka.

Jesper Juul „Życie w rodzinie. Wartości w rodzicielstwie i partnerstwie”

***

W teorii wychowania zapominamy, że winniśmy uczyć dziecko nie tylko cenić prawdę , ale i rozpoznawać kłamstwo, nie tylko kochać, ale i nienawidzić, nie tylko szanować , ale i pogardzać, nie tylko godzić się, ale i oburzać, nie tylko ulegać, ale i buntować się.

Janusz Korczak

***

Całe wychowanie współczesne pragnie, by dziecko było wygodne, konsekwentnie krok za krokiem dąży, by uśpić, stłumić, zniszczyć wszystko, co jest wolą i wolnością dziecka, hartem jego ducha, siłą jego żądań i zamierzeń.

Janusz Korczak

 

źródło zdjęcia: flickr, Alonso Mayo

Poleć ten tekst znajomym