CZYTAMY DLA DZIECI

„Nie trzeba słów” – niezwykła książka o mocy dotyku i bliskości

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Kilka tygodni temu Ania z nebule.pl podesłała mi tytuł pewnej książki. „Pomyślałam, że Ci się spodoba” – napisała i miała 100% racji. „Nie trzeba słów” (tekst Armando Quintero, ilustracje Marco Somá, przekład Beata Haniec, Wydawnictwo Tako) to książka magiczna. Myślę tak o niej już od chwili, w której otworzyłam ją po raz pierwszy. Piękne ilustracje i stonowane kolory są niewątpliwą zaletą tej pozycji i stanowią doskonałe uzupełnienie treści. Treści, której tak naprawdę jest niewiele, bo… nie trzeba słów. Bohaterami tej książki są zwierzęta, te duże (rodzice) i te małe (ich dzieci). Bawią się, uczą, zdobywają nowe sprawności, doskonalą własny język. Wśród nich jest też mała żyrafa, która ma długą szyję, idealną do przytulania. To właśnie o przytulaniu i sile dotyku jest ta książka. O tym, co daje pocieszenie, co jest wyrazem uczucia, co łączy i umacnia więź. I choć treść wydaje się być prosta, to niesie za sobą niezwykle ważne przesłanie – tam, gdzie jest wrażliwy dotyk i bliska relacja, tam nie trzeba zbyt wielu słów.

książka

Nasza Zosia uwielbia tę książkę, przynosi nam ją w ciągu dnia i przypomina o niej również przed snem. Wtula się w nas zawsze wtedy, kiedy na ilustracji pojawia się żyrafa i w tej bliskości zostaje do ostatniego słowa. „Nie trzeba słów” pomaga nam przetrwać trudne chwile – takie, w których trzeba „zejść na podłogę” i odbudować chwilowo zerwany kontakt albo naprawić atmosferę po gorszym dniu.

Mimo, iż bliskość i dotyk są ważną częścią naszych rodzinnych relacji, czuję, że czytanie tej książki jeszcze bardziej nas zbliża. To jedna z tych pozycji, o których nie chcę i nie muszę pisać dużo, bo ona broni się sama. Naprawdę warto mieć ją w swojej biblioteczce i rozważać ten zakup zawsze wtedy, kiedy myślimy o książkowym prezencie dla innego dziecka. „Nie trzeba słów” nie ma granicy wieku, tak jak nie ma jej dotyk, więź i bliskie relacje.

Poleć ten tekst znajomym
  • Świetna książeczka. Chyba się skuszę 😉

  • Brzmi super – poszukam na pewno 🙂 A znasz „Cynamon i Trusia. Wierszyki o złości i radości”?

  • Emilia Sz

    Niedawno ją kupiłam, na razie mi się podoba, Łucji jeszcze nie zauroczyła (ostatnio woli ksiazki, ktorych bohaterami są dzieci), ale czasem ją oglądamy i czytamy, bo tam naprawdę nie trzeba wielu słów. Genialna w swojej prostocie i dobra już dla najmłodszych dzieci, bo to przeciez nic innego, jak wyrazy dźwiękonaśladowcze zwierząt plus przytulanie 🙂 a w temacie ciepłych ksiazek o przytulaniu – znacie „Proszę mnie przytulić”?