DLA DZIECI

Zabawy sensoryczne – domowe błoto i kilka słów o Międzynarodowym Dniu Błota

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Świat na głowie staje! Kto to słyszał, żeby świętować dzień błota? Przecież to brudne, trudno zeskrobać jak zaschnie i jeszcze tyle zarazków! – mówią niektórzy dorośli.

Błoto! Błoto! Błoto! – krzyczą z radością dzieci, a już na pewno krzyczały w sobotę podczas Święta błota, które zorganizowała warszawska Fundacja Sto Pociech. W ogrodzie fundacji (pisałam o nim tutaj) wydzielone zostały dwie części – jedna przeznaczona na zabawy w błocie i druga – warsztatowa, w której można było piłować, szlifować i dekorować deski oraz przybijać gwoździe. Część błotna zorganizowana była w formie kuchni, w której przy użyciu tego wszystkiego, co chowamy w szufladach, dzieci mogły ugotować najbardziej wyszukane dania. Były więc zupy błotne, lody, naleśniki i wszystko, co tylko podsuwała dzieciom ich wyobraźnia. Hitem była wielka kałuża, zlokalizowana tuż obok prowizorycznego wodociągu i kranu z wodą. Przelewanie, chlapanie, pluskanie nie miało końca. W tym wszystkim były dzieci – brudne, mokre, umorusane, ale tak szczęśliwe, że aż nie mogłam nasycić się tym widokiem. Wolne dzieci! Nikt im nie mówił „uważaj, bo się ubrudzisz” albo „zniszczysz nowe spodnie z katalogu” (zwłaszcza, że w owej kałuży skakali też dorośli:)).

Nasza córka była zachwycona. Przebieraliśmy ją kilka razy i gdyby nie głód, który przerwał jej zabawę, pewnie siedziałaby tam do oporu. Oczywiście byłam tak zafascynowana widokiem tych wolnych dzieci i nieskrępowanej zabawy, że nie zrobiłam porządnej fotorelacji. Ale nic straconego, przecież wystarczy trochę deszczu i dobrych chęci, a podobną zabawę możemy zorganizować sami.

błoto

O co chodzi z tym błotem?

Międzynarodowy Dzień Błota przypada na 29 czerwca. O początkach, idei i obchodach na całym świecie przeczytać można tutajtutaj. Poza oczywistymi korzyściami związanymi z zabawą, taka forma spędzania czasu to też okazja do ekspresji emocji i doświadczenia bodźców zmysłowych, z którymi nie stykamy się na co dzień. To stymulacja czucia głębokiego, kiedy trzeba wyjąć nogę z gęstego błota, to wrażenia dotykowe, kiedy przelewamy błoto w rękach czy też ćwiczenia równowagi, kiedy przebiegamy przez kałużę w sztywnych kaloszach. Poniżej filmik z oficjalnej strony Międzynarodowego Dnia Błota

 

Domowe błoto

Pisałam już kilka razy o naszym zamiłowaniu do zabaw sensorycznych. Domowe błoto zrobiliśmy pierwszy raz trzy miesiące temu, zaraz po tym, jak odkryliśmy, że nasze dziecko mogłoby nie wychodzić z kałuży. Do stworzenia błotnej masy wykorzystaliśmy: 3 szklanki karobu (może być zwykłe kakao), 3 szklanki mąki, szklankę cukru, wodę („na oko” do pożądanej konsystencji).

błoto1

Podczas pierwszej zabawy zrobiliśmy pudełko sensoryczne, w którym umieściliśmy kamienie, gałęzie, szyszki i sztuczne robaki (kupione w sklepie wędkarskim), a to wszystko zalaliśmy błotem. Zosia wyciągała kolejne elementy, wrzucała, mieszała. Jednym słowem była zachwycona! W ramach podejścia, które zrobiliśmy kilka dni temu, postawiliśmy na swobodę i dowolność i tym razem to nasza córka proponowała, co chce robić. Była więc zupa błotna, lody, skakanie w kałuży i malowanie rękami. W błocie nie mogło zabraknąć gumowej świni i samochodów, które potem umyliśmy w prowizorycznej myjni (spryskiwaczem do kwiatków).

błoto 3

Błotne zabawy sensoryczne, według powyższego przepisu, dały dużo radości naszej córce i nam samym. Warto było ponieść cenę bałaganu, choć pewnie w ogrodzie byłoby dużo lepiej. Jest jeszcze jeden plus – zapach! Po tej zabawie Zosia pachniała jak wielkie, czekoladowe ciastko. Pojęcie „schrupać z miłości” nabrało więc nowego znaczenia 🙂

boto 2

Poleć ten tekst znajomym