W życiu każdego człowieka, tego małego człowieka, nachodzi moment WIELKIEGO JA. Nazwa ta nie jest ani profesjonalna, ani obowiązująca w psychologii. To raczej moje określenie, idealnie oddające okres, w którym nasze dziecko znajduje się od kilku miesięcy. Ja! Ja! Ja! Idziemy do sklepu, wybieramy warzywa, Zosia dumnie trzyma małą dynię – Ja! – mówi z rozbrajającym uśmiechem. Buduje wieżę z LEGO, samozachwyt sięga zenitu – Ja! – śmieje się w głos. Ja, ja, ja! Moja naukowa dusza każe mi sprawdzić, o co dokładnie chodzi z tym JA. Niby coś wiem, ale konkrety? Otóż…

Jedną z najbardziej wyrazistych kwestii w drugim i trzecim roku życia dziecka, jest rozwój wiedzy na temat własnej osoby. Ten słynny bunt dwulatka i cała otoczka to nic innego, jak milowy krok ku autonomii (więcej o tym pisałam w artykule (Nie) bunt dwulatka). Jedna z kluczowych teorii psychologicznych, odnoszących się do tego okresu, opiera się na bardzo prostym eksperymencie. Grupa badaczy, pod wodzą Lewisa, opracowała tzw. test czerwonej plamki (inaczej rozpoznawania wzrokowego). W teście tym matka zaznacza na twarzy dziecka czerwoną plamkę, jednocześnie starając się, aby dziecko tego nie zauważyło. Następnie pokazuje dziecku jego odbicie w lustrze i obserwuje reakcję. Dzieci między 16 a 24 miesiącem życia zaczynają dotykać owej plamki, czasem próbują się jej pozbyć. Odbicie, które do tej pory wydawało się być po prostu odbiciem dziecka, nagle staje się własnym (2). Tak, tak, tam w lustrze to na szczęście ja! Twórcy tego eksperymentu, a potem kolejni badacze, zgodnie uznali, że jest to moment, w którym dziecko osiąga bardzo ważny poziom samoświadomości i konstruuje reprezentację Ja (1,2,3,4). Jak to się ma do życia codziennego?

Do tej pory dziecko doświadczało swojej odrębności na dwóch płaszczyznach: fizycznej (już w chwili narodzin) i społecznej (w oparciu o interakcje z dorosłymi i naśladownictwo, pojawia się w drugiej połowie pierwszego roku życia – więcej tutaj). Dziecko, które wchodzi na kolejny poziom samoświadomości, stopniowo przyjmuje perspektywę obserwatora własnych zachowań. Potrafi więc dostrzec, że to ono niesie dynie, ono buduje wieżę, ono osiąga sukces lub doświadcza niepowodzenia. Co ciekawe, badacze zauważyli, że wzrost tej samoświadomości wiąże się również z zawyżonym poczuciem własnych możliwości i skłonnością do przeceniania, np. swojej sprawności motorycznej.

Wielkie JA w badaniach

  • jeśli dziecko potrafi rozpoznać siebie w lustrze, wówczas próbuje dotknąć tej plamki, a nie jej odbicia (2)
  • dzieci przechodzą test czerwonej plamki, kiedy ich słownik osiąga co najmniej 50 słów. Pamiętajmy jednak, że u tak małych dzieci słowo to też bruum (jeśli zawsze odnosi się do samochodu), uuu (jeśli oznacza sowę, krowę, straż pożarną) itp. (1)
  • test ten zaliczają zwykle te dzieci, które potrafią już bawić się w naśladowanie i udawanie (1)
  • innym wskaźnikiem budującej się samoświadomości jest umiejętność nazwania siebie na zdjęciu (ja!) (2)
  • łatwym do zaobserwowania i jednocześnie niezwykle wyrazistym przejawem samoświadomości u dzieci w drugim i trzecim roku życia, jest używanie zaimków osobowych (ja, mi) i dzierżawczych (moje!) (2)
  • dzieci w tym wieku mogą zatem doświadczać emocji, które wiążą się z ową samoświadomością – zazdrość, duma, wstyd (4)
  • osławiony bunt dwulatka jest niczym innym, jak przejawem rozwoju poczucia własnej niezależności i badania granic własnego JA (a nie testowania granic rodziców – subtelna, ale ważna różnica, pozwalająca dostrzec dziecko w procesie zmiany, a nie małego „manipulatora”)
  • elementy samowiedzy są pojedynczymi reprezentacjami, a nie całościowym, spójnym autoportretem (1)

Samoświadomość, która pojawia się w drugim roku życia, to pierwszy element układanki określanej mianem własnego Ja. W przyszłości dojdzie do niego jeszcze pojęcie Ja (obraz własnej osoby – kim jestem?) oraz samoocena (ewaluacja – jak dobry jestem?) (2). Kształtowanie się samoświadomości w drugim i trzecim roku życia, pojawienie się zaimka „ja” i wiara (to nic, że czasem przeceniana) we własne możliwości, to wielki krok ku niezależności. Ja! Moje! Sam! wymaga czasem skorzystania z głębinowych zasobów rodzicielskich (bo zwykle „sam” pojawia się, kiedy się spieszymy, a „moje” jest dla nas sygnałem – dopiero uczę się posiadać, więc nie każ mi się dzielić). Myślę jednak, że warto stanąć z boku i przyglądać się temu JA. To coś wielkiego w naszym życiu, a przede wszystkim w życiu naszych dzieci.

***

Kilka dni temu rozmawiałam z koleżanką przez telefon. Opowiadała mi o stłuczce samochodowej, rozmowie przysłuchiwała się Zosia.
Ja (do koleżanki): To ciekawe, kto za to zapłaci?
Zosia: Ja!
I tyle w tym temacie 😉
 
 

Bibliografia:

(1) Białecka-Pikul M.(2011). Wczesne dzieciństwo. W: Psychologia rozwoju człowieka, J. Trempała (red.) Warszawa: PWN

(2) Schaffer R. (2009). Psychologia dziecka. Warszawa: PWN

(3) Bee H. (2004). Psychologia rozwoju człowieka. Poznań: Zysk i spółka

(4) Becelewska D. (2006). Repetytorium z rozwoju człowieka. Jelenia Góra: Kolegium Karkonoskie

źródło zdjęcia: flickr, Lisa E