baner(3)
BYWAMY DLA DZIECI

Warszawa z dzieckiem – Pompon, Wola

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Gdybym nie była psychologiem, pewnie zostałabym testerem. Tester kawiarni ze specjalizacją kawiarnie dla dzieci. Dajcie mi coś więcej niż kulki, a już mnie macie. No dobra, może nie do końca, ale jeśli w ofercie nie ma kulek i typowych dla „kulkowni” konstrukcji, to już jest dobrze i swojsko. Mam swoje dwa ukochane miejsca, których nie przebije nic. Po pierwsze lubelska FIKA, dla której mogłabym znowu zamieszkać w Lublinie. Po drugie Fundacja Sto Pociech, kawiarnia i tamtejsze Figle Migle oraz oferta warsztatowa (byliśmy tam już tyle razy, ale miejsce to nie doczekało się jeszcze wpisu – nadrobię to!). Lubimy też odwiedzać Lemonkę, o której pisałam tutaj, chociaż zdecydowanie brakuje tam miejsca do wzmożonej aktywności ruchowej Zosi. Byliśmy też w kilku miejscach, o których nawet nie wiem, co napisać, może tylko to, że już tam nie wracamy i tyle wystarczy. Dzisiaj przyszedł czas na Pompon (warszawska Wola).

10:30, niedziela. Nie ma tam nikogo, poza nami i naszymi przyjaciółmi. Rewelacja! Cały teren tylko dla Zosi, a trzeba przyznać, że miejsca jest sporo. Przestrzeń w Pomponie zorganizowana jest w bardzo przemyślany sposób. Jest kącik dla maluchów, sala dla starszych dzieci, sala dostępna podczas warsztatów i urodzin oraz małe pomieszczenie z samochodem wyścigówką. Pomiędzy salami część kawiarniana, a w menu naprawdę imponujący wybór. Rozmaite kawy, sezonowe herbaty, koktajle, przekąski, dania obiadowe i menu dla dzieci. To ostatnie wygląda przyzwoicie, o szczegółach napiszę później. Wszystko tworzy spójną całość, przemyślaną, zaplanowaną z pomysłem i okraszoną niebanalną aranżacją. Do tego bogata oferta zajęć dla dzieci (z mini Montessori i Gordonkami na czele). Ja to kupuję.

pompon2

Nasze dziecko oszalało. Samochody, zjeżdżalnie, schody, huśtawka, tablice sensoryczne. Dziecko szalało i oszalało, a my mogliśmy podglądać te zabawy na monitorze znajdującym się w części kawiarnianej. Wyśmienita herbata z żurawiną i koktajl z zieleniny przyćmiły okropne racuchy z menu dla dzieci (tłuste jak nie wiem co, ale naiwnie wierzę, że „takie nam się trafiły”). Samo menu dla dzieci przyzwoite. Tam, gdzie jest rosół, jest już wszystko – to moja dewiza na Zosiowe obiady na mieście. Z kawiarnianego menu wykreśliłabym parówki, choć wiem, że mają swoich amatorów, a dodałabym więcej warzyw. Tak, wiem, naleśniki z nutellą też są dla ludzi, ale brokułami spore grono znajomych dzieci raczej nie pogardzi.

Zachwycona Pomponem upoważniam siebie do wskazania jeszcze jednego minusa – za mało kanap. Dwie, ulokowane obok buczącego auta na dwuzłotówki, to trochę za mało. Oczywiście nie jest to wielką tragedią, ale mój chory kręgosłup nie przepada za twardymi krzesłami. No i na kanapach wygodniej karmić dzieci, a przecież to kawiarnia przyjazna dzieciom i matkom, prawda?

Kiepskie racuchy i twarde krzesła. Drobiazgi. Na drugim krańcu świetnie zagospodarowana przestrzeń, monitoring (opcja dla rodziców-helikopterów), dużo zabawek sensorycznych, oddzielona przestrzeń dla małych dzieci. Ta kawiarnia to miejsce adresowane nie tylko dla dzieci, można spokojnie przyjść wypić kawę, popracować, zjeść coś dobrego albo po prostu spotkać się ze znajomymi. Pompon jest ok!

pompon

 

Poleć ten tekst znajomym
  • Kurcze, a mnie się tam nie podobało, byliśmy raz, pierwsze wrażenie – strasznie ciasno.

    • Anita

      to albo Ty źle trafiłaś albo ja wyjątkowo dobrze 😉

  • Ania

    Pompon absolutnie wymiata wśród warszawskich knajp dla dzieci. Racuchy fakt za bardzo tłuste menu tez trochę zaciąga smiesiowym ale reszta nadrabia.
    PS. Byłyśmy razem na warsztatach sensorycznych na freta i zapamiętałam najbardziej Twoja córeczke mimo że bloga odkryłam parę tygodni później. 🙂 cudna jest!

    • Anita

      Naprawdę? Ale świat jest mały 🙂 a Ty byłaś z dzieckiem?

      • Ania

        Tak. Wtedy z prawie rocznym synkiem Ignasiem. Stawiał pierwsze kroki ale j tak wszędzie go było pełno. 🙂 swoją drogą super sprawa te warsztaty. Czekam na więcej.

      • Anita

        oj tak, ja też bym chciała coś podobnego, najlepiej cyklicznego.