baner(3)
JESTEŚMY BLISKO

Noszę, niech się przyzwyczai!

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Chusty i nosidła. Tule i Bondolino. Nosi matka, nosi ojciec. Nowomoda, ekowymysły, cudowanie. W głowach się im przewraca i nie mają na co wydawać kasy. Noszą tak tego dzieciaka i potem będzie lament, bo się przyzwyczai!

***

Nasi przyjaciele spędzili miesiąc w Peru. Opowiadali nam o szalonych kierowcach, nocnych podróżach nad przepaściami i wyprawie na Machu Picchu. Mówili też o zwykłym życiu Peruwiańczyków, codzienności, w której powszechnym widokiem były dzieci zamotane w chusty i towarzyszące tak rodzicom podczas pracy. Na całym świecie, w kulturach tradycyjnych i nie tylko, noszenie dzieci jest tak oczywiste, jak wszystkie inne czynności. Nikt nie dopisuje do tego określeń, epitetów, ideologii. To naturalne, instynktowne, często też niezbędne do przetrwania i ułatwiające funkcjonowanie.

Kilka, a może kilkanaście lat temu noszenie w chustach stało się powszechne także w Polsce. Nie nazwę tego modą ani trendem, chyba najlepszym określeniem będzie dobra praktyka. I właśnie ta dobra praktyka rozprzestrzenia się na coraz większą grupę rodziców, ku mojej i nie tylko mojej uciesze. Noszenie dzieci jest jednym z filarów Rodzicielstwa Bliskości. Searsowie, propagatorzy RB, mówią, że „noszenie to stary koncept, który odnalazł swój czas”. W swojej „Księdze Rodzicielstwa Bliskości” przytaczają szereg plusów chustowania („nosidłowania” także). Odnosząc się do podstaw neurobiologii i neuropsychologii, obalają błędne przekonanie, że noszone dzieci mają mniej ruchu i przez to „nigdy nie nauczą się chodzić”. Dziecko w chuście/nosidle ma bowiem doskonałą stymulację układu przedsionkowego, który kontroluje zmysł równowagi. Dzięki temu reguluje się oddech dziecka i poprawia rozwój motoryczny.

O korzyściach wynikających z noszenia chcę napisać osobny post. Jest ich bowiem zbyt wiele, żeby ująć je w kilku zdaniach. Chciałabym jednak odnieść się do mitu, że dzieci nie powinno się nosić, bo się przyzwyczają i nie będą chciały zejść z rąk. Moje podejście do rodzicielstwa opiera się o przekonanie, że teraz jest czas ładowania baterii. Ten mały „akumulator”, który siedzi w Zosi, potrzebuje teraz paliwa i energii. Staramy się odpowiadać na jej potrzeby, pewni tego, że pełne baterie nie rozładują się zbyt szybko i nie będą się dopominały o kolejne „doładowania”. Rodzicielstwo bliskości i szereg teorii psychologicznych zakładają, że zrealizowane potrzeby dają poczucie bezpieczeństwa i harmonii, bez konieczności ciągłego dopominania się o ich ponowne zaspokojenie. Poza tym ruch i kołysanie jest dla niemowlaka czymś, co doskonale już zna z życia pod sercem mamy.

My swoją przygodę z noszeniem zaczęliśmy pechowo. Mimo cudownych warsztatów (Warszawo, polecam pomoc Izy) i pięknej chusty, nie udało nam się nosić Zosi. Jej wzmożone napięcie uniemożliwiało zawiązanie, a kolejne próby były pełne stresu i prężenia się. Odpuściliśmy na jakiś czas i kilka tygodni temu sięgnęliśmy po nosidło. Tym razem zaczęliśmy od przymierzenia kilku modeli i wypożyczenia jednego z nich (polecam warszawską wypożyczalnię Nosimy dziecko). Tak zaczęła się nasza miłość do Tuli, a teraz w przyTULAmy się w każdej wolnej chwili. Nic już nie stanie nam na przeszkodzie, ani pagórki, ani piasek na plaży, ani dziki z lasu obok domu 😉

Więcej o noszeniu:

Fantastyczny blog Zamotani.pl prowadzony przez mamę i doradcę chustowego

Stojącym przed wyborem nosidła polecam lekturę o tym, co jest nosidłem a co wisiadłem

Mama daje radę – wyczerpujący artykuł o zaletach noszenia

Bardzo ważny wpis o tym, dlaczego nie można nosić dzieci przodem u Bubinkowo

Mo bloguje – tutu

Koralowa mama – rozprawia się z mitami o wadach chustowania

 

Poleć ten tekst znajomym
  • Dziwię się często ludziom, że negują pewne podejście do wychowania dzieci. Noszenie go w chuście to sama przyjemnośc dla malucha, ale i też dla rodzica.

    • 3pluspies

      dokładnie!

  • Kinga

    Ludzie ktorzy mowia nie nos bo sie przyzwyczai nie nosza bo sa leniwi i nie chce im sie spedzac czasu z dzieckiem takie jest moje skromne zdanie.

    • 3pluspies

      zdecydowanie są skupieni na sobie, nie na dziecku

  • JQ

    A ja uwielbiam nosić 🙂

    • 3pluspies

      tak trzymaj!

  • ela

    Nosic i przytulac jak najdłużej 🙂

    • 3pluspies

      pewnie!:)

  • Ja sprzedaję wózek bo już praktycznie tylko noszę.

    • 3pluspies

      my też już praktycznie nie używamy, ale na spacer z babcią wózek jest idealny

  • Bardzo podoba mi się określenie „teraz jest czas na ładowanie baterii”. Bardzo trafne!

    • 3pluspies

      🙂

  • Ladybird

    Noszę córkę w chuście od niedawna, choć zakładałam, że będę to robić od jej narodzin. Początki były trudne i trochę się zniechęciłam. Kiedy poczułam się pewniej, zaprosiłam doradczynię i ta wizyta zdziałała cuda. Wyszłyśmy z domu zamotane i od tej pory robimy to codziennie 🙂 Czekamy też aż mała sama usiądzie, żeby kupić nosidło ergonomiczne (tata nie może się doczekać).

    • 3pluspies

      uwielbiam widok noszących ojców. Nie ma nic bardziej męskiego

  • Oo dziękuję bardzo za wyróżnienie 🙂 noszenie w chuście – coś wspaniałego, polecam każdemu rodzicowi, żeby spróbował 🙂
    Niech się przyzwyczai do noszenia – zgadzam się z Tobą i nie rozumiem ludzi, którzy mówią żeby za wiele nie nosić! Świetny post. Podoba mi się co napisałaś o odpowiadaniu na potrzeby dziecka, też tak robimy! Bardzo dużo nosiłam Amelkę, teraz gdy już chodzi i biega, chusta to tylko wspomnienie, lecz bardzo za nią tęsknimy! Pozdrawiam!

  • Dlaczego moje dziecko już nie śpi tak podczas noszenia? No, dlaczego?
    A ok, ma już ponad dwa 2 latka i noszenie jest tylko jak: Mamo, bolą mnie nogi.
    Ale całe wakacje przed nami, calusieńkie, nad morzem i na mazurach.
    I gdzieś na pewno uśnie od szumu morza lub od mazurskich wędrówek 🙂
    P.S. Dziękuję za tego „fantastycznego” bloga 🙂